fbpx

Damian Michalak

radca prawny

Pomagam wykonawcom w skutecznym ubieganiu się o zamówienia publiczne i chronię ich interesy w sporach z zamawiającymi.
[Więcej >>>]

WZORY DOKUMENTÓW WYKONAWCY

To już dziś!

Śledzisz zmiany w PZP? Jeśli tak, to na pewno wiesz co oznacza data 13 marca 2026 r. Dziś wchodzi w życie kolejna nowelizacja naszej ulubionej ustawy. I jest to piątek 13-ego. Przypadek?;-)

Prekluzja dowodowa w KIO – nie na to czekaliśmy…

Jedną ze świetnych odsłon nowelizacji są rozprawy zdalne i hybrydowe. Na drugim biegunie jest jednak zmiana, która słusznie spotyka się z dużą krytyką. To prekluzja dowodowa.

W czym konkretnie rzecz?

W skrócie: dowody w postępowaniu odwoławczym trzeba przedstawić odpowiednio wcześnie – a spóźnienie może oznaczać utratę możliwości powoływania się na nie.

Brzmi znajomo dla procesualistów cywilnych. Dla praktyków w KIO – to jednak spora zmiana. A uwzględniając specyfikę procedur przed KIO – także mocno kontrowersyjna.

Kiedy należy złożyć dowody?

Nowy art. 535 PZP wprowadza zasadę, zgodnie z którą strony i uczestnicy postępowania powinni przedstawiać dowody na poparcie swoich twierdzeń lub dla odparcia twierdzeń strony przeciwnej już w pismach procesowych – adekwatnie do roli w postępowaniu. Chodzi przede wszystkim o:

  • odwołanie,
  • odpowiedź na odwołanie,
  • zgłoszenie przystąpienia do postępowania.

Wyjątkiem mogą być kolejne pisma procesowe, jeśli są składane.

Krótko mówiąc: koniec z przynoszeniem nowych dokumentów w teczce na samą rozprawę.

Koniec dowodów „na ostatnią chwilę”

Intencja ustawodawcy jest dość jasna. Chodzi o przyspieszenie postępowania i ograniczenie sytuacji, w których jedna ze stron wprowadza nowy materiał dowodowy dopiero na rozprawie (wbrew zasadzie koncentracji materiału dowodowego).

W praktyce, każdy, kto regularnie bywa w KIO, wie, że takie sytuacje się zdarzały. Czasem były efektem taktyki procesowej, a czasem po prostu wynikały z dynamiki postępowania odwoławczego.

Nowe przepisy mają to uporządkować i ograniczyć. W teorii brzmi to sensownie. W praktyce jednak pojawiają się pytania:

  • Czy w realiach zamówień publicznych zawsze da się wszystko przygotować z wyprzedzeniem?
  • Czy szybkość postępowania (i tak już szybkiego) powinna brać górę nad pełnym wyjaśnieniem sprawy z uwzględnieniem wszystkich dowodów?

Osobiście jestem sceptycznie nastawiony do takiego pomysłu. Zauważ, że w omawianych okolicznościach wykonawca przystępujący do sprawy będzie musiał zająć merytoryczne stanowisko i zgromadzić komplet dowodów w 3 dni (!). Dostajesz informację o wniesionym odwołaniu w piątek o 17.00. Czytasz tę wiadomość rano w poniedziałek. Czas na kompleksową reakcję? Do północy. Niecała doba. A przyjmijmy, że nie masz prawnika od PZP i dopiero musisz go poszukać…

Jest „koło ratunkowe”, ale… decyduje Izba

Ustawodawca przewidział pewien bezpiecznik, mogący łagodzić skutki prekluzji lub nawet je niwelować w całości.

Nowe przepisy mówią, że jeżeli wcześniejsze pozyskanie dowodu nie było możliwe albo konieczność jego powołania pojawiła się dopiero w toku postępowania, dowód będzie można zgłosić również później – aż do zamknięcia rozprawy.

Brzmi dobrze, ale jest jeden haczyk.

To Izba zdecyduje, czy rzeczywiście nie było możliwości wcześniejszego powołania dowodu. A to już kwestia dość ocenna.

W jednej sprawie argument „dopiero teraz uzyskaliśmy dokument” może zostać zaakceptowany. W innej – Izba może uznać, że strona powinna była zdobyć go wcześniej.

Czyli w praktyce pojawia się spory element uznaniowości. Sądzę, że wiele zależeć będzie od poglądów i wyczucia danego składu orzekającego. Czy górować będzie liberalna czy literalna wykładnia? Czas pokaże.

Wylewanie dziecka z kąpielą?

Postępowanie odwoławcze w KIO jest z natury szybkie. W porównaniu z sądowym – ultraszybkie. W takich realiach strony postępowania już teraz zazwyczaj działają w trybie „procesowego sprintu”. Nowe przepisy oznaczają, że większość materiału dowodowego trzeba będzie zebrać właściwie na starcie sprawy. Nie zawsze będzie to możliwe, nawet jeśli dany dowód już istnieje. Przykład? Obrona ceny ofertowej przed zarzutem jej rażącego zaniżenia.

Niezależnie od ocen jedno jest pewne: strategia prowadzenia spraw w KIO będzie musiała się zmienić. Przypuszczam, że wzrośnie też rola profesjonalnych pełnomocników. Odnoszę wrażenie, że przepisy powoli idą w tym kierunku, o czym świadczyć mogą także nowe wymagania dotyczące wnioskowania o przeprowadzenie dowodów. Dla osób, które idą do KIO po sprawiedliwość, a nie po wyrok i nie maja wiedzy prawniczej – zetkniecie z nową rzeczywistością może być bolesne (przynajmniej na początku).

Kolejne miesiące pokażą jak zacznie kształtować się praktyka wobec nowych regulacji. Poprawianie dobrego nie jest łatwe. Na ten moment mam poczucie, że ustawodawca postanowił wydeptać nowe ścieżki na modłę postępowań sądowych. A przecież KIO to nie sąd…

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Rozprawy zdalne w KIO!

Damian Michalak04 marca 2026Komentarze (0)

Rozprawy zdalne – znasz to rozwiązanie? Niemal powszechnie zagościło w sądach podczas pandemii, a już niedługo ułatwi życie uczestnikom rynku zamówień publicznych.

Od 13 marca 2026 r. w postępowaniu przed Krajową Izbą Odwoławczą pojawi się rzecz, która dla wielu praktyków może okazać się jedną z bardziej odczuwalnych zmian ułatwiających pracę.

Zdalnie w KIO – koniec z wycieczkami do Warszawy?

Nowe przepisy zakładają dość prosty model organizacyjny. Skład orzekający oraz protokolant pozostają na sali rozpraw, natomiast pozostali uczestnicy – strony, pełnomocnicy czy uczestnicy postępowania – mogą brać udział zdalnie z innego miejsca.

W praktyce oznacza to, że możliwe będą różne konfiguracje:

  • klasyczna rozprawa w siedzibie Izby,
  • rozprawa zdalna (wszyscy uczestnicy poza składem łączą się online),
  • rozprawa hybrydowa (część uczestników pojawia się na sali, część łączy się zdalnie).

To spora zmiana organizacyjna – zwłaszcza dla osób spoza Warszawy, którzy do tej pory często spędzali pół dnia w pociągu tylko po to, żeby wygłosić kilkunastominutowe stanowisko.

Kto decyduje o formule rozprawy?

Zgodnie z zaprojektowanymi przepisami Prezes KIO, wyznaczając termin rozpoznania odwołania, może zarządzić przeprowadzenie rozprawy lub posiedzenia w formie zdalnej. W praktyce, przypuszczam, że będzie to „ustawienie systemowe” Izby i rozprawy zdalne oraz hybrydowe zagoszczą na stałe w repertuarze sporów przetargowych. Inne rozwiązania będą wyjątkiem.

Kiedy rozprawa zdalna w KIO będzie niedopuszczalna?

Ustawodawca wprost wskazuje, że rozprawa lub posiedzenie mogą odbyć się zdalnie tylko wtedy, gdy nie stoi temu na przeszkodzie charakter czynności procesowych oraz inne okoliczności organizacyjne, a jednocześnie zapewniona jest pełna ochrona praw procesowych stron i prawidłowy tok postępowania.

W praktyce, okolicznością skłaniającym do rozprawy „na żywo” będą na przykład problemy techniczne, brak możliwości zapewnienia stabilnego przekazu obrazu i dźwięku czy inne czynniki zakłócające przebieg czynności procesowych, ale także tajność rozprawy w pewnym zakresie lub w całości lub np. charakter czynności dowodowych. Izba może wówczas zrezygnować z formuły online.

Miej internet i zachowuj się z klasą:)

No dobrze, a jak sprawy się z mają z perspektywy konkretnej osoby, która łączy się zdalnie?

Zasadniczo, każdy powinien mieć takie prawo, ale Izba będzie mogła odmówić konkretnej osobie udziału w rozprawie zdalnej, jeżeli:

  • warunki w miejscu, z którego się łączy, nie licują z powagą Izby,
  • okoliczności utrudniają przeprowadzenie czynności procesowych,
  • albo zachowanie uczestnika budzi uzasadnione wątpliwości co do prawidłowego przebiegu czynności

Co więcej, taka decyzja zapada w drodze postanowienia, a jej skutek jest dość dotkliwy: uznaje się wtedy, że dana osoba nie stawiła się na rozprawie w ogóle.

Można więc wyobrazić sobie sytuacje, w których np. hałaśliwe otoczenie, brak stabilnego połączenia albo zupełnie nieformalna sceneria spotkania staną się realnym problemem.

Krótko mówiąc: jeśli już łączymy się zdalnie, to raczej nie z kawiarni. Pamiętam też pewną historię z sądu, gdzie mecenas strony przeciwnej łączył się z auta. Inny zaś ze stacji benzynowej, gdzie w tle ktoś zamawiał hot-doga. Sądowi się to delikatnie mówiąc nie spodobało i nie chodziło wcale o dobór sosów:) Nie idź więc tą drogą – spokojne miejsce, bezpieczny sprzęt IT, gotowość nie na ostatnią chwilę to właściwy trop.

Czy warto brać udział w rozprawach zdalnie?

Ktoś powie: „no jasne, w końcu można powiedzieć co się ma do powiedzenia i nie jechać w tym celu kilkuset kilometrów”.

I fakt – łączenia zdalne to oszczędność czasu. Ale jest też tzw. czynnik ludzki postępowania. Bo arbiter też człowiek. Na żywo znacznie łatwiej o dynamikę. Kontakt wzrokowy ze składem, naturalna interakcja, szybkość reakcji – to wszystko ma znaczenie dla końcowego sukcesu. Szczególnie w sprawach trudnych dowodowo albo takich, w których liczy się niuans argumentacyjny.

W prostych sprawach, gdzie dodatkowo strony wymieniły wcześniej wyczerpująco stanowiska pisemne absolutnie zrozumiem, że rozprawa zdalna może w pełni wystarczyć. Ja osobiście skłaniać się będę jednak ku osobistemu uczestnictwu – ale zastrzegam: mam na ul. Postępu naprawdę blisko.

Tak czy inaczej – procedury przed KIO czeka ważna organizacyjna zmiana. I trzeba ją bez dwóch zdań pochwalić (przynajmniej koncepcyjnie).

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Odwołanie na unieważnienie przetargu (lub innej procedury) to temat, o który wykonawcy zamówień publicznych pytają dość regularnie. Odwołanie do KIO z reguły kojarzy się z błędną decyzją o wyborze, odrzuceniem oferty czy na przykład wadliwymi zapisami specyfikacji. Ale z unieważnieniem?

Czy można złożyć odwołanie na unieważnienie przetargu?

Oczywiście! Nie jest to najczęstszy przypadek lądujący na wokandzie KIO, ale unieważnienie postępowania to czynność proceduralna jak każda inna – można ją kwestionować.

Kiedy najczęściej składane jest odwołanie do KIO na unieważnienie postępowania?

Odwołanie na unieważnienie postępowania składają najczęściej wykonawcy, którzy mają realne szanse na pozyskanie zamówienia, ale wobec decyzji zamawiającego o unieważnieniu tracą taką możliwość.

Jakie zarzuty odwoławcze postawić?

Cóż, w tym zakresie mamy dość długie menu ujęte w art. 255 Pzp. To przepis, który wskazuje podstawy unieważnienia postępowania. Zamawiający – adekwatnie do okoliczności sprawy – powoła się na jedną lub kilka z tych podstaw. Co spotkamy najczęściej? Z mojego doświadczenia:

  • brak ofert nieodrzuconych,
  • brak dofinansowania, o które ubiegał się zamawiający,
  • za niska kwota przeznaczona na realizację zamówienia względem najtańszej oferty
  • postępowanie obarczone jest niemożliwą do usunięcia wadą uniemożliwiającą zawarcie niepodlegającej unieważnieniu umowy w sprawie zamówienia publicznego.

Aby odwołanie zostało uwzględnione, musisz wykazać, że nie zaszły okoliczności na które powołuje się zamawiający. Bywa, że niektóre kwestie są ocenne, więc nastaw się na wielowątkową argumentację i przejrzyj wcześniej orzecznictwo KIO w podobnych sprawach. Przykładowo, nie każda wada postępowania zauważona po terminie składania ofert da podstawy do unieważnienia. Nie każdy brak w kasie Zamawiającego będzie pozwalał ma na wycofanie się z wszczętego przetargu.

Jeśli potrzebujesz pomocy w tym temacie, pamiętaj, że zawsze możesz do mnie napisać. To właśnie etap poprzedzający samą rozprawę jest decydujący dla sukcesu w Krajowej Izbie Odwoławczej.

_________

Startujesz w przetargach i chcesz ułatwić sobie pracę? Zachęcam niezmiennie do odwiedzenia blogowej Księgarni Wykonawcy Zamówień Publicznych, gdzie znajdziesz poradniki i wzory najważniejszych dokumentów, które składane są przez wykonawców w procedurach zakupowych, a także przed KIO.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

W jaki sposób można wyłączyć uczciwą konkurencję w przetargu udając, że się tego nie robi? Oczywiście, redagując pozornie otwarty opis przedmiotu zamówienia.

Ale czy z kolei ponadprzeciętne zaostrzenie wymagań produktowych oznacza od razu naruszenie podstawowych zasad PZP? Zdecydowanie nie!

„OPZ mnie dyskryminuje!”

W jednej z kluczowych spraw, które ostatnio prowadziłem w Krajowej Izbie Odwoławczej, KIO oddaliła wielowątkowe odwołanie oparte o zarzut faworyzowania konkretnego wykonawcy poprzez parametry ujęte w opisie przedmiotu zamówienia. To wyrok, na który bardzo czekałem.

Kwestionowanie postanowień OPZ ma w postępowaniach odwoławczych długą historię. O czym należy pamiętać, by osiągnąć pożądany rezultat?

Z perspektywy Zamawiającego:

  • Każdy wymóg wobec oferty musi być proporcjonalny i korespondować z uzasadnionymi potrzebami danej jednostki. Nie jakimiś obiektywnymi, ale tymi, które dotyczą podmiotu dokonującego zakupu.
  • Nie każdy wykonawca musi być zdolny do realizacji zamówienia. Nie każdy zamawiający musi kupować standardową jakość. Jeśli Twoje potrzeby są konkretne, sensowne, logiczne – nawet istotne ograniczenie konkurencji broni się w świetle PZP.

Z perspektywy Wykonawcy:

  • Zarzut naruszenia uczciwej konkurencji w OPZ trzeba umieć udowodnić. Nie uprawdopodobnić, nie oprzeć o poszlaki, ale udowodnić. To często trudne i żmudne, ale niezbędne.
  • Sukces w KIO sponsoruje w tym temacie analiza rynkowa konkurencji.
  • To, że na rynku istnieje szereg produktów mogących spełnić dany parametr wymagany w przetargu nie oznacza jeszcze, że zasada konkurencji ma się dobrze. Istotne jest to, że łączna ocena wszystkich parametrów nie prowadzi do wniosku, że tylko jedno rozwiązanie broni się w świetle postawionych wymogów.

„Z wokandy KIO” – dołącz do newslettera!

Jakie orzeczenia pomogły mi wygrać sprawę w imieniu Zamawiającego? Aby być na bieżąco z ciekawym orzecznictwem zapraszam Cię niezmiennie do newslettera „Wygraj w KIO”. W cyklu „Z wokandy KIO” przytaczam najciekawsze wyroki, z którymi zetknąłem się w swojej pracy. Często te, które sam uzyskałem jako pełnomocnik wykonawców i zamawiających.

Chcesz dołączyć? Oto [Link do zapisu].

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Przedmiotowe środki dowodowe to rzecz spotykana w przetargach bardzo często. Jednocześnie, trudno o inne dokumenty, które niosłyby w sobie tak daleko idące ryzyka skutkujące odrzuceniem oferty wykonawcy. Pisałem o tym już na blogu – jeśli masz ochotę sobie przypomnieć, zapraszam tu: 7 faktów o przedmiotowych środkach dowodowych, które znać musi każdy wykonawca .

Dziś chciałbym przykuć Twoją uwagę do bardziej szczegółowego wątku – celu żądania przedmiotowego środka dowodowego.

Czemu służą przedmiotowe środki dowodowe?

Jak sama nazwa wskazuje, przedmiotowe środki dowodowe nie służą badaniu wykonawcy. Nie potwierdzają jego doświadczenia, sytuacji finansowej ani potencjału kadrowego wykonawcy (od tego są środki podmiotowe). Ich zadaniem jest wykazanie, że oferowany przedmiot zamówienia spełnia wymagania określone przez zamawiającego. Ewentualnie, w oparciu o przedmiotowe środki zamawiający może dokonywać punktacji w jakościowych kryteriach oceny ofert.

Zamawiający określa po co żąda danego przedmiotowego środka dowodowego

Skupmy się na podstawowej roli przedmiotowych środków dowodowych, czyli potwierdzeniu zgodności oferty z wymogami zamawiającego.

Wyobraźmy sobie, że zamawiający oczekuje złożenia wraz z ofertą pewnego certyfikatu na oferowany produkt. Przyjmijmy, że dany certyfikat jest powszechnie spotykany na rynku i potwierdza 5 kluczowych cech lub parametrów danego urządzenia. Jeżeli wykonawca dostrzega powtarzalność w żądaniu przez zamawiających owego certyfikatu, może zdarzyć się sytuacja w której zgubi go rutyna. Chodzi o scenariusz w którym zamawiający przykładowo wskaże, że wspomniany certyfikat ma potwierdzać nie tylko 5 podstawowych parametrów, ale i inne parametry dodatkowe – możliwe do certyfikacji opcjonalnie, a nie standardowo. Jeżeli wykonawca nie doczyta, że kontekst użycia certyfikatu jest w opisanym przypadku szerszy, poważnie ryzykuje odrzuceniem oferty – jego dokument okaże się bowiem zbyt ubogi treściowo względem wymogów jednostki zamawiającej.

Brak wykazania zgodności oferty z SWZ skutkuje jej odrzuceniem

Powyższy scenariusz to nie tylko hipotetyczna sytuacja, ale moja prawdziwa historia z wokandy Krajowej Izby Odwoławczej. Ostatecznie, zdołałem obronić interes wykonawcy, które certyfikat nie był „taki jak trzeba”, ale kontekst sytuacyjny dał mi dodatkowe argumenty, które również zaważyły na korzystnym wyniku. Nietrudno jednak wyobrazić sobie werdykt odmienny w ciut mniej bogatym w szczegóły scenariuszu.

Pamiętaj o kole ratunkowym, ale traktuj je jako wariant B

Oczywiście, wykonawca w opisanej historii dysponuje możliwością ratowania swojej sytuacji bazując na przepisach o równoważności przedmiotowych środków dowodowych. Próba wyjścia z impasu nie zawsze jednak musi być tutaj udana.

Dlatego – patrząc na listę przedmiotowych środków dowodowych przed złożeniem oferty pamiętaj, aby sprawdzić nie tylko co mas złożyć zamawiającemu, ale i po co.

___________________

Interesuje Cię temat przedmiotowych środków dowodowych? Jeden z odcinków podcastu „Wygraj w KIO” poświęciłem właśnie tej tematyce. Możesz odsłuchać go tutaj: [KLIK]

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl