To już dziś!
Śledzisz zmiany w PZP? Jeśli tak, to na pewno wiesz co oznacza data 13 marca 2026 r. Dziś wchodzi w życie kolejna nowelizacja naszej ulubionej ustawy. I jest to piątek 13-ego. Przypadek?;-)
Prekluzja dowodowa w KIO – nie na to czekaliśmy…
Jedną ze świetnych odsłon nowelizacji są rozprawy zdalne i hybrydowe. Na drugim biegunie jest jednak zmiana, która słusznie spotyka się z dużą krytyką. To prekluzja dowodowa.
W czym konkretnie rzecz?
W skrócie: dowody w postępowaniu odwoławczym trzeba przedstawić odpowiednio wcześnie – a spóźnienie może oznaczać utratę możliwości powoływania się na nie.
Brzmi znajomo dla procesualistów cywilnych. Dla praktyków w KIO – to jednak spora zmiana. A uwzględniając specyfikę procedur przed KIO – także mocno kontrowersyjna.
Kiedy należy złożyć dowody?
Nowy art. 535 PZP wprowadza zasadę, zgodnie z którą strony i uczestnicy postępowania powinni przedstawiać dowody na poparcie swoich twierdzeń lub dla odparcia twierdzeń strony przeciwnej już w pismach procesowych – adekwatnie do roli w postępowaniu. Chodzi przede wszystkim o:
- odwołanie,
- odpowiedź na odwołanie,
- zgłoszenie przystąpienia do postępowania.
Wyjątkiem mogą być kolejne pisma procesowe, jeśli są składane.
Krótko mówiąc: koniec z przynoszeniem nowych dokumentów w teczce na samą rozprawę.
Koniec dowodów „na ostatnią chwilę”
Intencja ustawodawcy jest dość jasna. Chodzi o przyspieszenie postępowania i ograniczenie sytuacji, w których jedna ze stron wprowadza nowy materiał dowodowy dopiero na rozprawie (wbrew zasadzie koncentracji materiału dowodowego).
W praktyce, każdy, kto regularnie bywa w KIO, wie, że takie sytuacje się zdarzały. Czasem były efektem taktyki procesowej, a czasem po prostu wynikały z dynamiki postępowania odwoławczego.
Nowe przepisy mają to uporządkować i ograniczyć. W teorii brzmi to sensownie. W praktyce jednak pojawiają się pytania:
- Czy w realiach zamówień publicznych zawsze da się wszystko przygotować z wyprzedzeniem?
- Czy szybkość postępowania (i tak już szybkiego) powinna brać górę nad pełnym wyjaśnieniem sprawy z uwzględnieniem wszystkich dowodów?
Osobiście jestem sceptycznie nastawiony do takiego pomysłu. Zauważ, że w omawianych okolicznościach wykonawca przystępujący do sprawy będzie musiał zająć merytoryczne stanowisko i zgromadzić komplet dowodów w 3 dni (!). Dostajesz informację o wniesionym odwołaniu w piątek o 17.00. Czytasz tę wiadomość rano w poniedziałek. Czas na kompleksową reakcję? Do północy. Niecała doba. A przyjmijmy, że nie masz prawnika od PZP i dopiero musisz go poszukać…
Jest „koło ratunkowe”, ale… decyduje Izba
Ustawodawca przewidział pewien bezpiecznik, mogący łagodzić skutki prekluzji lub nawet je niwelować w całości.
Nowe przepisy mówią, że jeżeli wcześniejsze pozyskanie dowodu nie było możliwe albo konieczność jego powołania pojawiła się dopiero w toku postępowania, dowód będzie można zgłosić również później – aż do zamknięcia rozprawy.
Brzmi dobrze, ale jest jeden haczyk.
To Izba zdecyduje, czy rzeczywiście nie było możliwości wcześniejszego powołania dowodu. A to już kwestia dość ocenna.
W jednej sprawie argument „dopiero teraz uzyskaliśmy dokument” może zostać zaakceptowany. W innej – Izba może uznać, że strona powinna była zdobyć go wcześniej.
Czyli w praktyce pojawia się spory element uznaniowości. Sądzę, że wiele zależeć będzie od poglądów i wyczucia danego składu orzekającego. Czy górować będzie liberalna czy literalna wykładnia? Czas pokaże.
Wylewanie dziecka z kąpielą?
Postępowanie odwoławcze w KIO jest z natury szybkie. W porównaniu z sądowym – ultraszybkie. W takich realiach strony postępowania już teraz zazwyczaj działają w trybie „procesowego sprintu”. Nowe przepisy oznaczają, że większość materiału dowodowego trzeba będzie zebrać właściwie na starcie sprawy. Nie zawsze będzie to możliwe, nawet jeśli dany dowód już istnieje. Przykład? Obrona ceny ofertowej przed zarzutem jej rażącego zaniżenia.
Niezależnie od ocen jedno jest pewne: strategia prowadzenia spraw w KIO będzie musiała się zmienić. Przypuszczam, że wzrośnie też rola profesjonalnych pełnomocników. Odnoszę wrażenie, że przepisy powoli idą w tym kierunku, o czym świadczyć mogą także nowe wymagania dotyczące wnioskowania o przeprowadzenie dowodów. Dla osób, które idą do KIO po sprawiedliwość, a nie po wyrok i nie maja wiedzy prawniczej – zetkniecie z nową rzeczywistością może być bolesne (przynajmniej na początku).
Kolejne miesiące pokażą jak zacznie kształtować się praktyka wobec nowych regulacji. Poprawianie dobrego nie jest łatwe. Na ten moment mam poczucie, że ustawodawca postanowił wydeptać nowe ścieżki na modłę postępowań sądowych. A przecież KIO to nie sąd…





